Gdy chcesz szybko zrobić klon dysku na nowy możesz być pewien, że coś pójdzie nie tak. I że będzie pod górkę.

Dostałem komputer, który miał problemy z dyskiem. Już wcześniej mając go w rękach stwierdziłem, że jest coś nie tak z dyskiem. Właściciel potrzebował chwili jednak, żeby się zastanowić i kupić dysk.

Gdy w końcu wszystko dostałem mogłem zacząć zabawę z migracją. Etap pierwszy - zbootuj system z pendrive'a i sprawdź stan dysku. Próba pierwsza, druga i trzecia - czarny ekran. Każdorazowo dawałem temu dziadostwu "chwilę" - za trzecim razem była to godzina. A nuż widelec się podniesie.

Nie, jednak nie. Cas uruchomić szare komórki... Podmieńmy dyski i spróbujmy uruchomić komputer z tego pena. Poszło za pierwszym razem... Ok, więc winny jest stary dysk. Tylko gdzie ja miałem obudowę...? W tym momencie mija właśnie 2 godzina jak się tym zajmuję i nadal nic nie osiągnąłem. Ale jestem dobrej myśli.

Znalazłem obudowę, jest aplikacja do kopiowania dysków. Możemy zaczynać. Source - jest. Destination - jest. Bla bla bla - "Force dismount and lock". "Apply". No, chwila przerwy. Czas do zakończenia - 3 godziny. No cóż, wiedziałem że to tyle potrwa. Idę pograć.